Dotychczasowe wyprawy
5. Dominikana i Haiti
Kto by mógł pomyśleć, że tak niewinnie wyglądająca polanka nad brzegiem Bajkału stanie się areną wydarzeń, które przez parę wieczornych sobotnich godzin zamienią sielankowy spokój panujący w dniu poprzednim w stan poważnego zagrożenia bezpieczeństwa dwóch młodych turystów z Polski.
Ten dzień miał być przeznaczony na odpoczynek, wylegiwanie się na plaży i oczywiście kąpiel w jeziorze. Nasze nadzieje na dwa ostatnie punkty programu rozwiała pogoda. Niebo pokryte było potężnymi chmurami, które nie miały zamiaru się rozstąpić. Przystąpiliśmy do codziennych czynności związanych z zaspokojeniem naszych potrzeb higienicznych i żywieniowych. Obiad był tego dnia wyjątkowy, bowiem mieliśmy wśród prowiantu otrzymaną dnia poprzedniego od poczciwej babiny typową rybę bajkalską Omula, tutejszy przysmak a jednocześnie ginący gatunek fauny syberyjskiej. W celu jej przyrządzenia usiłowaliśmy rozpalić ognisko, jednak wskutek panującej wilgotności musieliśmy zdać się na bardziej nowoczesne wynalazki. Po napełnieniu żołądków poiliśmy się herbatą, rozmyślając jednocześnie o naszych dotychczasowych i przyszłych podróżach. W pewnym momencie pojawiły się na polance dwie młode kobiety oraz mały chłopiec, typowi mieszkańcy okolicznych wiosek. Od samego początku dziewczyny spoglądały na nas zalotnie co jest, jak się dowiedzieliśmy z relacji Polaków podróżujących po Syberii, częstym zjawiskiem na tych terenach. Następnym krokiem w ich akcji poderwania cudzoziemców było poproszenie nas o ogień ( w Rosji palą wszyscy, przynajmniej mamy takie wrażenie, nawet małe dzieci o czym naocznie mieliśmy się za chwilę przekonać ) Po chwili padła propozycja wspólnego wypicia herbaty, co też stało się okazją do nawiązania rozmowy, a tym samym do bliższego poznania się. Chłopiec, który okazał się bratem jednej z dziewczyn po jakimś czasie pobiegł w kierunku wioski. Wbrew naszym życzeniom pogoda pogarszała się, zaczął kropić deszcz. Z nowo poznanymi koleżankami udaliśmy się w kierunku naszych namiotów rozstawionych na skarpie między lasem a jeziorem. Rosjanki masując się po ramionach dały nam do zrozumienia, że jest im zimno i także tak jak my chciałyby skorzystać z naszego schronienia. Dziwnym trafem doszło do szybkiego podziału i już miałem przy sobie jedną z nich w czasie, gdy druga podążała do namiotu kolegi. Jakże byłbym zadowolony z takiego stanu rzeczy gdyby nie fakt, że nowo poznane przedstawicielki płci przeciwnej nie grzeszyły zbytnio urodą. Krótką konwersację w namiocie przerwał mi Sawio rozsuwając nagle suwak mojego namiotu i jak to zwykle u niego bywa z roześmianą miną oświadczył, że jego poczucie estetyki nie pozwala mu na dalsze zbliżenie z "jego" Rosjanką i musiał opuścić swój namiot, aby ostudzić rozpalone zapały siedemnastoletniej dziewczyny. Z drugiej strony z dumą przyznał, że po raz pierwszy raz w życiu poczuł się adorowany i szybkość z jaką Rosjanka chciała przestąpić do rzeczy była dla niego czymś niespotykanym. Nastąpiła ogólna konsternacja, dziewczyny udały się na naradę do lasu, natomiast Sawio zaczynał przekonywać mnie, że powinniśmy szybko zakończyć znajomość. Nasze dziewoje po powrocie z lasu zaproponowały wspólne wypicie wódki oczywiście za nasze pieniądze. W celu nabycia tego trunku należało się udać do wsi. Mimo początkowych sprzeciwów Sawiego, który obawiał się utraty kontroli nad swoim zachowaniem po wpływem alkoholu zdecydowaliśmy się dokonać zakupu. W tym celu do wsi udał się właśnie Marcin ze "swoją" koleżanką, a ja ponownie zostałem sam na sam w namiocie z drugą dziewczyną, której imienia dziś już nie pamiętam. Z jej opowieści wynikało, że miała 26 lat i była już mężatką. Mieszkała na co dzień w Irkucku, a w owej wiosce przebywała jako turystka na tak zwanej "kwaterze prywatnej". Na szczęście w tym przypadku nie miała ona w zwyczaju przejmowania inicjatywy w swoje ręce i mogliśmy rozmawiać spokojnie. Po ponad półgodzinnym oczekiwaniu na powrót Sawiego ujrzałem w oddali dwie postacie zbliżające się do nas. Jedną z nich był bez wątpienia mój kolega natomiast druga osoba wydawała mi się dziwnie niepodobna do 17 - latki, która towarzyszyła mu poprzednio w drodze do wioski. Kolejna minuta spotęgowała moje zdziwienie, gdy obok Sawiego zobaczyłem niemłodą już kobietę dosyć pokaźnych rozmiarów. Sposób w jaki się zachowywali, ich nienaturalna wylewność świadczyły o tym, że zapewne przy zawieraniu znajomości nie obeszło się bez opróżnienia paru "stakanów". Babsztyl ten od razu nie wzbudził mojej sympatii i byłem zły na kumpla, że ją tutaj przyprowadził jednocześnie nie mogąc zrozumieć dziwnego zniknięcia jego dotychczasowej towarzyszki. Nowo poznana kobieta nie dała się długo zapraszać i po uprzednim zdjęciu gumofilców wgramoliła się do namiotu w sposób poważny naruszając jego stabilność. Bez zbędnych ceregieli tutejszym zwyczajem przystąpiliśmy do picia. Doczekaliśmy się także wyjaśnień dotyczących nieobecności młodej Rosjanki. Okazało się, że jej rodzice wpadli w panikę spowodowaną jej dłuższą nieobecnością i po jej pojawieniu się w wiosce natychmiast zaciągnęli ją do siebie do domu obrzucając Marcina wrogimi spojrzeniami. Dziewoja odeszła więc "zapominając" oddać pożyczony wcześniej przez uczynnego Polaka sweter.
więcej 2 / 3 / 4 /